Trzeci nauczyciel — dlaczego przestrzeń, w której przebywa dziecko, uczy je równie mocno jak my, dorośli

16 marca 2026

Kiedy myślimy o tym, kto kształtuje nasze dzieci, najczęściej wymieniamy dwie postacie: rodzica i nauczyciela. Tymczasem włoski pedagog Loris Malaguzzi, twórca słynnego podejścia Reggio Emilia, mówił o trzecim nauczycielu — i miał na myśli coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieme: przestrzeń.

Sala, ogród, kącik z książkami, stół, na którym leżą szyszki i kawałki kory — to wszystko nie jest tłem dla rozwoju dziecka. To jego aktywny współtwórca. W żłobku „W ogrodzie" wierzymy w to każdego dnia — i chcemy podzielić się z Wami, dlaczego.

Dziecko „czyta" przestrzeń, zanim nauczy się liter

Maluch, który po raz pierwszy przekracza próg nowego miejsca, w ciągu kilku sekund odbiera dziesiątki sygnałów: czy światło jest miękkie, czy ostre? Czy pachnie drewnem, czy plastikiem? Czy półki są na jego wysokości, czy musi prosić dorosłego o każdą rzecz? Czy jest tu kąt, w którym może się schować?

To wszystko składa się na komunikat: „Jesteś tu mile widziany. Ufamy ci. Możesz działać" — albo wręcz przeciwnie. Przestrzeń mówi do dziecka całym sobą, dlatego nie może być przypadkowa.

Siedem powodów, dla których przestrzeń jest nauczycielem

1. Uczy samodzielności

Gdy kubki, pędzle, książki i ubrania są w zasięgu ręki, dziecko nie musi czekać na dorosłego. Samo nalewa wodę, samo wybiera zajęcie, samo sprząta. Tak rodzi się sprawczość — fundament zdrowej dorosłości.

2. Prowokuje do myślenia

W pedagogice Reggio Emilia mówi się o prowokacjach — przedmiotach, które wzbudzają pytania. Lustro położone na podłodze, kosz z kasztanami i muszlami, stół podświetlony od dołu. Nikt nie tłumaczy dziecku, co ma robić — przestrzeń sama zaprasza do badania.

3. Rozwija zmysły i ciało

Różne faktury, poziomy, materiały naturalne, kąciki do wspinania i czołgania — to nie ozdoba. To pokarm dla układu nerwowego dziecka, które uczy się całym ciałem, nie tylko głową.

4. Buduje relacje

Małe stoliki sprzyjają rozmowie w parach, duży dywan — zabawie w grupie, cicha „norka" — bliskości we dwoje. Architektura wnętrza decyduje o tym, jakie spotkania w ogóle mogą się wydarzyć.

5. Uczy estetyki i szacunku

Drewno zamiast plastiku, prawdziwa porcelana zamiast kubeczków „nie do stłuczenia", świeże kwiaty na stole. Dziecko, które żyje wśród piękna, uczy się je dostrzegać — i chronić. A traktowane jak ktoś, komu można powierzyć szklankę, naprawdę się jej nauczy nosić.

6. Daje prawo do ciszy

W świecie pełnym bodźców każde dziecko potrzebuje miejsca, gdzie może się wycofać. Namiot, kąt z poduszkami, ławeczka pod drzewem. Przestrzeń, która szanuje potrzebę samotności, uczy regulacji emocji lepiej niż niejedna rozmowa.

7. Żyje razem z dziećmi

Trzeci nauczyciel nie jest dekoracją zaprojektowaną raz na zawsze. Zmienia się wraz z porami roku, projektami, zainteresowaniami grupy. Rysunki dzieci na ścianach, zebrane skarby, dokumentacja procesów — wszystko mówi: „To jest wasze miejsce. Wasza historia tu się dzieje".

A co z ogrodem?

W naszej filozofii ogród to trzeci nauczyciel w swojej najpełniejszej formie. Tu nie da się nic „zafałszować" — błoto jest błotem, dżdżownica dżdżownicą, deszcz pada naprawdę. Dziecko, które sadzi nasionko i czeka tygodniami, aż wykiełkuje, uczy się cierpliwości w sposób, którego żadna aplikacja nie zastąpi. Dziecko, które obserwuje, jak gąsienica staje się motylem, dotyka tajemnicy życia.

Ogród uczy rytmu (pór roku, dnia i nocy, wzrostu i obumierania), odpowiedzialności (bo roślina podlana zaschnie, a niepodlana umrze), pokory (bo pogody nie da się kontrolować) i radości (bo nic nie smakuje tak jak truskawka zerwana z własnej grządki).

Co możesz zrobić w domu?

Nie potrzebujesz remontu ani drogich mebli. Wystarczy zacząć od kilku pytań:

  • Czy moje dziecko ma w domu choć jedno miejsce, gdzie samo dosięgnie tego, czego potrzebuje? (np. niska półka z kubkiem i dzbankiem z wodą)
  • Czy ma kąt, w którym może być samo? (kocowy namiot wystarczy)
  • Czy wśród zabawek są materiały „otwarte" — takie, które można wykorzystać na sto sposobów? (kawałki drewna, tkaniny, kamienie, szyszki)
  • Czy w naszym domu są rzeczy piękne i prawdziwe, które dziecko może wziąć do ręki?
  • Czy ma codzienny kontakt z naturą — choćby z doniczką, którą sam podlewa?

Każde „tak" to mały krok w stronę tego, by przestrzeń stała się sprzymierzeńcem rozwoju, a nie tylko jego scenografią.

Na koniec

Dziecko uczy się przez doświadczenie, a doświadczenie zawsze odbywa się gdzieś. Dlatego w żłobku „W ogrodzie" tak wiele uwagi poświęcamy temu, jak wygląda nasze miejsce — bo wiemy, że ono mówi do dzieci nawet wtedy, kiedy my milczymy.

Źle zaprojektowana przestrzeń — ogranicza.

Dobrze zaprojektowana — otwiera światy.

A ogród? Ogród otwiera je najszerzej.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak ta filozofia wygląda u nas w praktyce — zapraszamy na dni otwarte.

Najlepiej boso, po trawie.

Umów termin wizyty

Ukończyłam studia na kierunku Ochrona Środowiska na Akademii Rolniczej w Warszawie.
Moja ścieżka kariery związana jest z medycyną oraz badaniami klinicznymi.

Prywatnie, jako matka Piotra, Janka i Asi, dokładam wszelkich starań, aby zapewnić im sprzyjające środowisko, w którym mogą rosnąć, rozwijać siły, zdobywać umiejętności i uczyć się budowania relacji.
Chcę, aby mogły się bawić, popełniać błędy i pozostać sobą. Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje Porozumienie bez przemocy, rodzicielstwo bliskości i wartości, które promuje Jasper Juul.
Rozszerzyłam swoją wiedzę i doświadczenie, kształcąc się i uzyskując dyplom w zakresie opieki nad dziećmi.
W czasie wolnym uwielbiam gotować i relaksować się w ogrodzie. W moim sercu drzemie dusza artystki!

W Wiosce W Ogrodzie oferuję dzieciom swoje serce, ciepło i dostosowuję się do ich potrzeb. Jestem opiekunką.

Aleksandra Pietrzak

Założyciekla Wioski

users_a95de2dd-de36-4433-a942-26042654aabc_avatar.jpg
Nauszczyciel
Edukacja